Strona w Budowie !!!
Waldemar Goszcz
Nieoficjalna Strona
Waldemara Goszcza
Copyright c 2006 by Dziloo
All Rights reserved
Dziloo@wp.pl
Designed by Dziloo.pl
Strona w Budowie !!!
Strona w Budowie !!!
Strona w Budowie !!!
Strona w Budowie !!!
Zaczynamy
 
Autor: WALDEK GOSZCZ          
  30.Pażdziernik.2002Rok

Siedzę i myślę
Myślę, więc jestem
Ale co to za życie
W niebycie…Ktoś prosi mnie o pamiętniki
Czy jak u Bridget dzienniki?
Ja nie mam kłopotów z nadwagą
Tu przyznaje się z życiową odwagą
Że pot zalewa mi skronie
I myślę już tylko o niej (przerwie)
Ludzie! Ja nawet w budzie
Pisałem wypracowania w znoju i trudzie.

To może ja! Wyrywam się z ręką podniesioną ku górze(sen)
Bo czuję się w szkole jak w więziennym murze
A jednak chce odpowiadać na zadane pytanie
Co robiłeś wczoraj drogi panie? Podnoszę się wolno
On z miną swawolną
Wierci w pamięci
Do życia odbiera mi chęci
Już wszystko mnie boli
Eureka!!!
Wiem, co go zadowoli! Skrucha

I normalnych zajęć zawierucha
Więc odpowiadam na zadane pytanie
Wczoraj, drogi panie
Zajęty byłem wielkim sprzątaniem
Sprzątałem dom, który niedawno kupiłem
Sam, bo jak wie pan ceny rosną
W kasie pusto, więc się zadłużyłem


Bym zapomniał, to było przed niedzielą
Dałem dzieciakom autograf-one w ryk
Ty nie Paweł Deląg!!
Mówię wam, co to była za draka
Oni w płacz, ja w śmiech
Bo miło być wziętym za fajnego chłopaka :

I nagle w pamięci pojawiła się dziura
Pewnie wysiadła mi szara komóra
I jak na spowiedzi
Głos drżał mi, nie mogłem wydobyć, co mi w głowie siedzi
Siadaj pała!!!
Więc w szkolnej ławie usiadłem na pupie
A co napisałem chyba nie jest głupie


Za zło uśmiech
Autor: Waldek Goszcz 02.12.2002 12:06

Wczoraj cały dzie
ń spędziłem na planie filmu "Szpital na perypetiach"reżyserii Krzysztofa Jaroszyńskiego ze znakomitą obsadą. Pierwszy raz miałem przyjemność grać u boku Pawła Wawrzeckiego, Piotra Gąsowskiego, Hani Śleszyńskiej i wielu innych.
Ja miałem do zagrania rolę  Dżola, bo niby co ja miałem zagrać. W komedii nigdy nie grałem, ale wygłupiać się lubię i myślę, że Wy też. Pamiętam jak dziś, kiedy panował mierny nastrój domu przy stole (przeważnie śniadaniowym w sobotni poranek) małpowałem bez opamiętania by rozweselić domowników. Przeważnie udawało mi się wprowadzić odrobinę słońca parodiując znane osobistości ze świata polityki. Teraz często one same są takie śmieszne, że nie satyrycy właściwie nie maj a pracy i być może nie jest to spowodowane recesją. Moje występy były czasem poddawane ostrej krytyce, bo często dostawało się ode mnie któremuś członkowi rodziny. Ale były to uwagi w formie serdecznej, co oszczędzało wrażliwą duszę młodego chłopca. To, co piszę też jest poddane ocenie. Miło jest mieć pseudo władzę i czasami wylać swoją frustrację, nieudolność życiową na kogoś innego. Jeśli niektórym z Was drodzy sprawia to radość (okazywanie swojej słabości) to proszę bardzo, mnie to nie przeszkadza. Wymyśliłem sobie, że Wasze komentarze to jak dłuto w rękach artysty, który z mozołem i wielką precyzją szlifuje szlachetny kamień. Wkłada w to serce, nie wali na oślep, każdy jego ruch jest przemyślany. Tak powstają największe dzieła. Więc spoczywa na Was obowiązek przykładania się do komentarzy, szlifowania kamienia. Taką macie moc genialną. Nie traćcie jej na nienawiść ona tylko niszczy, jak pisze Domello, bardziej nienawidzącego, bo on w sobie ma te negatywne emocje. Musi z nimi żyć a one trawią mu trzewia. Wirus nienawiści i braku tolerancji jest wszędzie, ja się nie poddaję. Za zło-uśmiech- taką mam dewizę
Kamień

Wypadek
Autor:Waldek Goszcz 06.Listopad.2002.

Uwielbiam podróżowac po Polsce. Wsiąść w samochód samochód jechać przed siebie, gdzie mnie oczy poniosą. Spontanicznie, bez określonego celu zwiedzania i poznania.
Takie wyprawy są najlepsze. Pokonuję wtedy drogę 1000 km. I wszystko było by świetnie, gdyby nie wypadki. Młodzi kierowcy, bez wyobraźni jada jak szaleni. Kiedyś przeczytałem w jakimś wywiadzie z Głowackim, że ludzie dzieląsię na takich, którzy biegają wokoło trumny, a inni chodzą. Ja zdecydowanie preferuję tzw. "chód z podbieganiem"

                 SZYBKO SZYBKO
                 NIECH BANALNIE ŻYCIE PŁYNIE
                 150 KM/H ZARAZ DWIEŚCIE
                 PIERWSZY DRUGI ZAKRĘT MINĘ
                 TE PRZEPISY I ZAKAZY
                 W "POWAŻANIU"BEZ OBRAZY

                NA FUL MUZA
                SKRYTA STÓWKA DLA GLINIARZY
                MÓWIA O MNIE: "TO JEST KOLO
                TAKICH WŁAŚNIE LASKI WOL
Ą

Z raportu policji wynika, że  Janek.W. Jadący 160 km/h, samochodem zarejestrowanym na jego ojca, wypadł z drogi i czołowo zderzył się z drzewem o 17:50. Poniósł śmierć na miejscu. Jadąc z Warszawy do Katowic widziałem taki wypadek. Dziwnie…miałem pisac o wesołych sprawach

         CO TO BYŁO SYNKU PYTAM?
         BŁ
ĄD MŁODOŚCI GŁOWY ZAMĘT
         ZAPŁAKANY CZARNY ASFALT
         ŁAMANEGO DRZEWA LAMENT
         Z KAŁAMARZA KTOŚ ZNÓW KTOŚ WYLAŁ
         ŻYCIODAJNY ATRAMENT

     NIE PRZYNOSI ODPOWIEDZI
     WIATR, CO W SMUTKU ZAMKN
ĄŁ USTA
     DLA MŁODZIEŃCA NIE POWIEJE
     JUŻ SAKIEWKA Z MIESZKIEM PUSTA
     ZIMNY KAMIEŃ CO ZAMKNIĘTE
     SWE KAMIENNE MIAŁ POWIEKI
     CHCIAŁ UTON
ĄĆ ZAMIAST WIDZIEĆ
     SPAŚĆ NA DNO PIEKIELNEJ RZEKI

    DESZCZ, CO ZMYWA BIAŁE KARTKI
    W JEDNEJ CZWARTEJ ZAPISANE
    Z CAŁEJ PRAWIE JUŻ POSPRZ
ĄTAŁ
    ŻYCIODAJNY ATRAMENT

    NAWET SŁOŃCE SW
Ą PROMIENNA
    TWARZ CHMURAMI ZASŁONIŁA
    WIDZ
ĄC PRZERAŻENIE ZIEMI
    CO WYDAŁA URODZIŁA!!
    TERAZ Z BÓLEM KAŻDEJ MATKI
    RAMIONAMI JE OKRYŁA W CIEMNOŚĆ

      TYLKO MY TAK OBOJĘTNI
       NIBY SERCA NIBY LUDZIE
      OMIJAMY NIE WIDZIMY
      NIBY SERCA NIBY LUDZIE

Mam prośbę o tytuł dla tego wiersza
Nikt z nas nie musi tak ko
ńczyć. Należy tylko, tam gdzie, jest niebezpiecznie, wolniej jechać. Użyć odrobiny wyobraźni. A przepuszczać kobiety panowie :
(tu puszczam wam oczko, szkoda, że nie widać)
Ale nie po to, by umówić się na disco itp.
Ale po to, aby świat przez istnienie każdego z nas był lepszy. Ja obiecuję poprawę, zaczynając od siebie.
Proszę, pani idzie przodem….

Wrzuć na luz ucz się
Autor: WALDEK  GOSZCZ
        04.Listpoad.2002  13:06

Od niedawna wróciłem na studia w Wyższej Szkole Zarządzania przy ul.Domaniewskiej w Warszawie. Znów muszę wstawać wcześnie rano. Zakorkowana stolica o tej porze nie daje mi wyboru. Szybka kapiel, mini śniadanie (grzaneczki), do fury (samochód powinien być bajeranci w zależności od popularności artysty) -śmiech i heja na zajęcia !
"Techniki analityczne w Biznesie". To rodzaj czarnej magii, wiecie, statystyka itp. Gdzie ja byłem jak dawali wolna wolę?Chyba miałem jak Tom Cruisse, oczy szeroko zamknięte.
Filmu przed czternastym rokiem życia, nie polecam.
Przyznaję, ja osobiście boje się szkolnej czarnej magii.
Choć przyznam, że pani, która prowadzi z nami zajęcia jest przecudowną kobietą. Chcąc, byśmy zrozumieli cokolwiek, dwoi się i troi. Gdybym miał takiego asa w zanadrzu jak przesławny Ko
ń trojański, to zaliczyłbym śpiewająco (proszę nie posądzać mnie o autopromocję)

W mej małej duszy lęki zrodziły takie poetyckie dzwięki
Noc i sen
Za oknami żółtawo- zielone
Grają liście wykrojone
Szelest spadających z drzew
Do snu ukołysał mnie
Noc pachnąca jesienią
Małe chichy drzemią
Miły nastrój, czarny spokój
Solą mej błogości w oku
Tak to sen mi pruje ciszę
Obudzony w nocy słyszę
Jak za szybą tak wesoło ?
Duchy paradują wkoło
Sen czy jawa??
Wołam krzyczę
Na pomoc!! Wzywam ludzi
A o ósmej, jak co rano
Znów do szkoły wzywa budzik

Mam nadzieję, że Wy nie macie takich koszmarów. Czasem trudno zrozumieć, że uczymy się wyłącznie dla siebie. To właśnie kiedyś ta wiedza, która uczciwie sami zdobędziemy, da nam szanse na godziwe życie. To taki apel do samego siebie, bo tak ciepło pod kołdrą i nikt mnie nie wygania do szkoły. Dobra, zamykam komputer i biegnę przed siebie ze śpiewem "wrzuć na luz ucz się", to taka przerobiona piosenka z mojej ostatniej płyty.
PPPPPPaaaaaa.

W imieniu Waldka
Autor: Waldek Goszcz 14.11.2002 12:30

OD ZGIEŁKU ŚWIATA PRZYSZEDŁ CZAS ODPOCZ
ĄĆ
I W GŁUSZĘ ZASZYĆ SIĘ POZOSTAŁO
ALE WRÓCIĆ PRZEWIDUJĘ RYCHŁO
I NA LAURACH NIE POZWOLĘ SOBIE SPOCZĄĆ
ZA DNI KILKA TU POWRÓCĘ
I NOWINKAMI WAS ZARZUCʅ

Nowa piosenka- jesteście pierwsi!
Autor: Waldek Goszcz  11.Grudzień.2002 11:19

Zaraz biegnę do studia nagrać nowa piosenkę! Muzykę do niej napisał Filip Siejka, a ja słowa. Zauważyłem, że lubicie brać udział w rożnego rodzaju dyskusjach. Dziękuję za mądrą i uczącą dyskusję na temat męskiej urody. Trochę mnie uspokoiłyście. Więc proszę przeczytajcie słowa piosenki, które napisałem i wypowiedzcie się na ich temat. Ale do zadania użyjcie odrobiny wrażliwości. Jesteście pierwszymi osobami, które przeczytają ten tekst.

      ZNÓW ZAPUKAŁ LOS DO DRZWI BY SKŁAMAĆ
      MIMO DOBRYCH CHĘCI DAŁ NAM INNY ŚWIAT
      JAK MAM WIERZYĆ, ŻE PRZYNIESIE NOWEJ PRAWDY LEPSZY CZAS?
       DRYFUJEMY Z WYSPY ZŁA DO WYSPY KŁAMSTW

NA GRANICY DOBRA GDZIEŚ PO STRONACH ŚWIATA
NAMALUJĘ KILKA PROSTYCH ŻYCIA PRAWD
BO W PAMIĘCI CIĄGLE JESZCZE CIEPŁO Z TAMTYCH NAS
ŚWIAT NA NIE, JA NA TAK!!

A WYSTARCZY NAM WIATR ZŁAPAĆ W ŻAGLE
I DO PRZODU GNAĆ, GNAĆ ILE SIŁ
KŁAMSTWO ZABIĆ W NAS RAZ TAK NAPRAWDĘ
GDYBY TYLKO POCZUĆ ŻYCIA SMAK

CHCIAŁBYM MUC ODMIENIĆ CZAS NA LEPSZY
ODROBINY SŁOŃCA WPUŚCIĆ W NAS
TYLKO BLISKO CIEBIE CZUJE SIĘ BEZPIECZNY
ODPŁYWAM Z WYSPY ZŁA W INNY CZAS

GDZIEŚ NADZIEJA NA DNIE NASZYCH DUSZ SIĘ PALI
NAMALUJE KILKA PROSTYCH ŻYCIA SŁÓW
BO WPOMIECI TLI SIĘ OGIEŃ POZOSTAŁY W NAS
ŚWIAT NA NIE, MY NA TAK!!!

Komputer
Autor: Waldek Goszcz 09.Grudzień.2002 15:40

A wracając do blogów piszecie, że ich nie czytam.
Niestety czytam. Ja nie rzucam innych błotem.
To nie mój poziom. Więc z całym szacunkiem
jak napisaliście wolę czytać klasykę. By zagłuszyć kontrolowany płacz mojej duszy. Kontrolowany
przez rozum, choć czasem nie łatwo przeciwstawić się prądom wodospadu nienawiści. Ale jeśli komuś przypadnie do gustu ordynarny styl w konwencji
"Dnia Świra" z Konradem w roli głównej to tu też
was zaskoczę nie będę pisał, "mam was w D" by polepszyć sobie humor. Bo jak na złość on cały czas
mi dopisuje. Po za tym nie mam Was gdzieś, mimo
waszej złości to tylko świadczy o frustrującej nas rzeczywistości. Bo ludzie, spełnieni komuś potrzebni
nie mają takiej negatywnej postawy do świata. Dzięki za sensownie napisane komentarze. Ładnym stylem. Zdaje się Olga napisała. Pisz więcej, może Ty tak jak Jurek Pilch dostaniesz Nike. Ale bym się cieszył. Za oknami śnieg, a w domu przyjaciele. Od rana wymyślamy gdzie się wybrać na snowboard.
Mały problem, ja nie potrafię na tym jeździć 9.
A wybieram się z kadra tancerką, bo wstyd było mi się przyznać. No właśnie czy powinienem wstydzić  się braku umiejętności??? Czy ludzie powinni wstydzić się własnej słabości, czy powinni grać??? Czy nie prościej byłoby po postu się przyznać, że nie umiem jeździć ,ta
ńczyć ??? Itp.Przecież inni może cieszyliby się gdyby mogli nas tego pouczyć, pomóc nam ???Zbliża się okres świąt. Rozdawajcie biednym pieniądzeto los się do was uśmiechnie.
Czy mieliście kiedyś ochotę rozwalić komputer?
Ja właśnie to zrobiłem z moim laptopem. Wkurzał mnie wałko
ń jeden. Czasem złośliwość rzeczy martwych doprowadza nas do szewskiej pasji. Niech nikt nie mówi, że pisanie nie wymaga poświęcenia. Ile trzeba przeżyć, żeby coś napisać. Ile ran musi powstać na duszy człowieka, ile niesprawiedliwości musi się spotkać z wrażliwością na kawie gdzieś w pobliskiej karczmie zła. No ile? Pytam. No właśnie, recepta indywidualna. O rany!!! Przecież byłem umówiony w kafejce na wywiad. Przepraszam, ale musze się zrywać od komputera pożyczonego od syna znajomej. Bo mam randkę z miłą dziennikarką. Ma taki ładny głos przez telefon, że ja człowiek o duszy artysty już lubię ja bardzo i nawet nie interesuje mnie jak wygląda, bo przecież jak mówią miłość jest ślepa. A i tak musicie się ze mną zgodzić, że ludzie, którzy szczerze się całują mają zamknięte oczy. To, po co do cholery jasnej, te wzorce urody, wbijające nas w kompleksy i po co nam mister czy miss. Wybiegłem jak szalony i gazu przez Wisłostradę, co fabryka dała. Zdążyłem. Siedzę sobie z młodą dziennikarką& CDN…

Autor: Waldek Goszcz 23.11.2002 15:14

To jakiś absurd, wszystkie dziennikarki z gazet, gdy robią wywiady z facetami
ze 100 pyta
ń 50 jest na temat dbania o urodę.
Więc ja z tego miejsca proszę Was, kobiety odpowiedzcie szczerze na moje pytanie.
Czy dzisiejszy mężczyzna powinien dbać o urodę czy nie (wiecie taki macho)?
Jakie są ramy dbania o urodę, co jest normalną sprawą a co przesadą? Bo ja zgłupiałem.
Znane Polki mówią o nas, że Polacy to europejska wieś, a z drugiej strony,
zadbanego ziomka określają jednoznacznie: To ten ładny. E to pewnie pedał!
Tu z przykrością stwierdzę, że panuje wśród Polek albo znaczna różnica gustów
albo typ zbiorowej schizofrenii. A większość kobiet podpisuje się pod hasłem "dobre, bo polskie".
Przed wyjazdem na wakacje brałem udział w promocji nowej serii męskich kosmetyków.
Ładnie pachną i wyprodukowane są na bazie najwspanialszych preparatów.
A i co  warto dodać jest to polski producent. A tak przy okazji zdjęcia z kampanii reklamowej
już pojawiają się w prasie. Firma ta zaprosiła mnie również do odjazdowego laboratorium,
gdzie przez 5 godzin poddawany byłem różnym zabiegom kosmetycznym. To było niesamowite przeżycie.
Specjalne masaże wodne z eterycznymi olejkami, kapsuły XXI wieku, okłady z alg i różnych preparatów
dały efekt zaskakujący. Szczerze mówiąc, aż mi było głupio, że może być tak cudownie.
Wylazłem stamtąd jak nowy. Więcej następnym razem

Niedziela to jest dopiero dzień
Autor: Waldek Goszcz 12.Listopad.2002  11:49

Pewnej niedzieli grałem mini koncert na urodzinach pewnego supermarketu w Bydgoszczy. Koncert?? Sam niewiem już, jak ten rodzaj występów można nazwać?
Widziałem kilka spektakli na DVD Madonny, Collinsa, ale w Polsce to chyba tylko nieliczni artyści mogą sobie pozwolić na show. Jak na dość dziwny dzie
ń, było sporo ludzi. Miałem nieodparte wrażenie jakby centra handlowe, zmieniły dotychczasowy ład: spacerek, kino, plac zabaw. Wypad z rodziną na zakupy raz w tygodniu i z głowy!
Taka pożyteczna rozrywka dla mas.
Czy to dobrze? Może w dobie, gdzie przeciętnego człowieka nie stać na bilet, nie mówię już do teatru, ale często nawet do kina. Ale ja powinienem się cieszyć-miałem wspaniałą rozta
ńczoną widownię. Najmłodszy uczestnik, który wystąpił na scenie miał może 1,5 roku
Już nieźle chodził, ale zaśpiewać nie chciał. I to wcale nie było tak, że to był z góry ustalony scenariusz. Mały z prędkością 1 schodka na minutę, wdarł się na scenę niczym brygada antyterrorystyczna, pacyfikując moje miejsce pracy, swoim egzotycznym ta
ńcem, którego nazwę wypowiadał w jakimś nieznanym mi języku (poliglota słodki jeden : Za to na tyle przytomnie się zachowywał, że zapytany ze sceny:, kto ma za niego wystąpić, powiedział:
- mama. Szczerze, niewiem czy tylko takie słowo znał, czy był święcie przekonany o talencie wokalnym swojej mamy.
Trzymam małego na rękach, zmęczyłem się nieco, ale nie przestałem śpiewać. Leci łatwa piosenka:"Iść w stronę sło
ńca". Namawiam do wspólnego występu. Bo jak wiecie mamy były tak skrępowane, że po chwili właściwie żadna kobieta, nie chciała się do małego artysty przyznać.
Pomyślałem: o rany!! A jak on nie ma mamy? I nagle olśnienie: chmury powoli rozsuwają się na boki, na scenę wchodzi starszy brat i jak z Jagiełki tak niego wydobywa się niebia
ński głos ocalenia:"mój ci brat, nie oddam!"
Tak to można być świadkiem ocalenia i samemu ocaleć.
A mój tata złapał ta………………..ką rybę
PPPaaa!!!
Niestety czytam

Mężczyźni i uroda
Autor: Waldek Goszcz 06.Grudzień.2002 14:32
& Odwracam się po cukier, a obok mnie siedzi Jurek Pilch. O w mordę, ja tego faceta uwielbiam! Siedział tak, że, mimo iż patrzyłem na niego, on dalej chcał być niezauważony. Autor wspaniałych książek, laureat nagrody literackiej Nike, siedział ze mną ramię w ramię. Od tej pory nie mogłem się skupić. Fan, który krwiożerczo obudził się we mnie, nie dawał mi spokoju. Zacząłem rozumieć, co dzieje się czasami z fanami na koncertach. A przecież ja dorosły człowiek,…Co mnie podkusiło? Zaczepiłem go mówiąc, że właśnie w TV Polonii prowadzę program i chętnie bym go zaprosił, itp. A on na to, że czuje niechęć do siebie (inteligentnie mnie załatwił wrażliwie jeden) i teraz w TV nie bardzo i prosi o telefon po Nowym Roku. Ale mi zabił klina! Tysiące myśli i brak argumentów. Wewnętrzny ryk aaaaaaaaaa! To chwilowo wszystko, co mogłem wydobyć z siebie. Czułem się jak bokser, który ma genialny lewy prosty, tak jak Tygrys Michalczewski, ale z powodu "Bezpowrotnie utraconej leworęczności" nie jest w stanie zadać ciosu i nawet to, że urodzony był "Pod Mocnym Aniołem" nic mu nie pomoże. W złości powiedziałem, jakbym rozmawiał z kobietą, że jak na człowieka, który ma wstręt do siebie wygląda zdecydowanie za dobrze. Tylko uśmiechnął się i stwierdził, że znajdę go w redakcji Polityki. Wyszedł. Głupi jestem, bo przecież mogliśmy po męsku porozmawiać o kobietach. Ja wyciągnąłbym swój "Spis cudzołożnic", a on swój. Mała wymiana spostrzeże
ń i może dałby się zaprosić do programu. A tak, wróciłem do udzielania wywiadu, ale nie mogłem się skupić. Przygnieciony klęska głupoty i młodości. Smutnie siedząc na stołku barowym, z nosem przy szybie, w tym jednym z "tysiąca spokojnych miast", jakim jest Warszawa. Mówiłem coś, ale nie byłem obecny, odpowiadałem na pytania, ale widziałem się gdzieś daleko za szybą kawiarni, gdzieś na ulicy otulony ciepłym płaszczem alkoholu. Czułem się fatalnie, jak facet, który przeżył "Upadek człowieka pod Dworcem Centralnym". Było mi z tym źle i taki nieobecny chodzę czasem po ulicach, wśród setek zagubionych ciał bezsensownie przemieszczających się po ulicach….
Autor: Waldek Goszcz    08.Listopad.2002  12:31

Pokój na poddaszu w wynajętym domu.
Spokój. Tylko muzyka Beatlesów Beatlesów wykonaniu Vadima Brodskiego "Yesterday". Gdzieś zawieszony nade mną jak baldachim szczęścia. Zapach niedopalonego kominka, wdziera się do mojego cudownego pokoju. Dobrze, że Alicja, ta od czarów tego nie widziała. Jej zazdrość wprawiłaby mnie w zakłopotanie. Ach te romantyczne skrzypce! Wdzierają się nie tylko do uszu, ale do najgłębszych zakamarków mojej duszy. Za oknem ciemno, a ja zanurzony w myślach. Pływam pomiędzy snem a rzeczywistością. Przez zamknięte powieki widzę zimowy wieczór…gdzieś na końcu świata z wymarzoną dziewczyną przy moim boku…Wśród tysięcy gwiazd-tylko my. Jej cudowne oczy mają kolor radości. Jej włosy to droga mleczna o zapachu wiosennej łąki. Kurtyna powiek odsłania moje myśli. Chciałbym zobaczyć takie oczy pełne radości, jedne jedyne spośród zamarzniętego morza ulicznych spojrzeń. Najczęściej widzę oczy pełne łez.
Telewizja jest jak wielka stołówka, która karmi nas tylko smutkiem. Ostatnio w programie "Bar", gdzie grałem koncert z moimi kolegami, widziałem takie zatopione oczy
W morzu łez. Bo znowu ktoś zakochał się w kamieniu. Widziałem jego smutek, ale musiał zachowac kamienną twarz. Tak jak "Inni" już znalazł cudowne antidotum, obojętność. Codziennie na ulicy mijam niewidomych ludzi.
Zadaj sobie pytanie: do której grupy należysz? A może ja jestem kosmitą?? Chciałbym nieść ludziom radość.
Zaczynam być lepszym, polecam :
Uśmiecham się do komputera, a on uśmiecha się do mnie.
A może ja już śpię?? Chyba tak, bo bezczelnie zaczął głaskać mnie po głowie. Dobranoc!!!
Komputer - ciag dalszy...

Godzina 24

Autor:Waldek Goszcz 19.11.2002 8:54

Tak na chwilę, wyjechałem z tego brzydkiego pa
ństwa zimowa porą.
Wylądowałem w Skarm El Sheik.
Potem transport autokarowy do hotelu Hilton. Ciepło 28 stopni.
Ciekawość mieszała się ze strachem
przed pocałunkiem Faraona.
Hotel położony przy Morzu Czerwonym. Otoczony górami, widok piękny
a zarazem przytłaczający dookoła piach.
Nawet teraz w centrum Dehabu, które wygląda jak mniej cywilizowana wersja bazaru lub odpustu,
siedze w jakiejś obskurnej kafejce internetowej, przy wypasionym komputerze.
Dziwne, tym ludziom wystarczają tak mierne warunki. A jednak nie poddali się technice,
która jest tutaj wszechobecna. Byłam w Białym Kanionie
i widziałem nory wykute w skałach gdzie mieszkają ludzie.
Wyprawa przez Biały Kanion w towarzystwie pięknych kobiet to jest to.
Po godzinie wędrówki byłem tak przepalony słońcem, że powiedziałem cytuję:
"Dziewczyny jesteście świetne, jestem pełen podziwu". I tu nie wiem, dlaczego powiedziałem:
"dla siebie?"Zorientowałem się z bólem ciała i uśmiechem chciałem zakryć głupotę następnej kwestii,
z naiwnością.
A tu jednak dostałem dosłownie po głowie. A dobrze mi tak. Na końcu kanionu była oaza i piękne palmy.
No wiecie taka fatamorgana, która tym razem okazała się prawdziwa. Wiedzieliśmy żeby nie jeść, ale co tam.
Egipcjanka przy nas rozgniatała mąkę z wodą robiąc ciasto na placki.
Potem rozpaliła ognisko z wyschniętych liści palmy
i na to położyła blachę, czarny spalony metal. I tak mieliśmy swoje placki z tuńczykiem
i masą sezamową. Droga powrotna.
W zagrodzie czekały na nas wielbłądy, na których ruszyliśmy w drogę powrotną.
Po 2 kilometrach kanion się zakończył i zmartwiłem się,
że będziemy musieli zamówić helikopter w około tylko strome ściany. A przewodnik,
Beduin jeden, mówi do góry. Zig-zag, right-left i tym sposobem stromizny pokonaliśmy piechotą,
później już taxi i do hotelu.
Całuski, jutro dalsze opowieści.
Egipt

Autor: Waldek Goszcz 26.11.2002 10:36

Z ta samą firma, o której pisałem wcześniej, pojawiłem się na targach samochodowych.
Taki wspaniały salon przepełniony pięknymi samochodami,
zapachem drogich perfum i oczywiście kobietami.
Bo gdzie luksus tam piękne kobiety. A Wy kusicielki jedne!
Najbardziej jednak kusząco było przy moim stoisku i wcale nie,
dlatego, że ja tam byłem.
Kiedy śpiewałem swoje piosenki,
po scenie przechadzały się piękne kobiety tylko w bieliźnie.
To był widok porażający!
To one roznoszące wśród setek mężczyzn próbki perfum "Dermiki"
przyprawiały o zawrót głowy organizatorów.
Spiker prosił, by wszyscy nie poddali się euforii i zachowali względny spokój.
Nie pomogła nawet zdecydowana akcja ochrony. Oni też, choć silni i rośli,
w dużym stopniu osłabieni byli widokiem i zapachem.
Swoista synergia tych dwóch czynników powaliła na kolana nie jednego mężczyznę.
Sytuację na haki opanowała policja, która w Polsce jak wiecie
ma ogromne doświadczenie z radzeniem sobie w trudnych np. stadionowych
( czy tu bardziej delikatna sprawa: strajkowych)sytuacjach.
Karetki pogotowia odwoziły rannych spiętych pasami
i zanoszących się od śmiechu radości i szczęścia.
Ja sam z trudem mogłem opanować emocje.
Jest 8 rano. Byłem strasznie zmęczony, a tyle emocji i powagi w tym tekście.
Z tych emocji po przeczytaniu blogów,
co za cholerny wyraz przeszukałem cały słownik "Poprawnej Polszczyzny" i nic.
Dopiero w Słowniku Wyrazów Bliskoznacznych znalazłem wyraz "blagować" tzn. zmyślać,
fantazjować i trochę się ze zrozumiałych względów uspokoiłem.:)))
Co za widoki….:_)
Designed by Dziloo.pl
W . G