Designed by Dziloo.pl

Gdy twa postać Anioła spogląda w stronę moją
Wszystkie rany na mym sercu wówczas się goją,
Chwila spojrzenia
A jak wiele zmienia
A życie jest krótkie i płynie szybko jak górska rzeka
I tylko Bóg wie co nas jeszcze czeka ,
Dlatego spróbuj dostrzec mą postać i spojrzenie
A może i ja coś w twym sercu zmienie
.
Jak wiele naszych spojrzeń musi się skrzyżować?
Czy to zdoła Cię przekonać?
Jak wiele razy moja dusza przez Ciebie płakała?
Czy to na Ciebie działa?
Jak wiele razy w imię miłości będę musiał się poniżyć?
Czy to zdoła nas zbliżyć?
Jak wiele wierszy o Tobie będę musiał napisać?
Czy zechcesz się pod nimi podpisać?
Jak wiele wyrw nadziei będę musiał dotkać?
Czy to wystarczy, abyśmy mogli się spotkać?
J
...ak wiele przetrwać będę musiał złości?
Czy w końcu obudzę w Tobie uczucie miłości?

Jak wiele...
Jak wiele razy
Szukam Cię w babim lecie
Wirującym wokół mnie
Oglądam Cię w tafli jeziora
Marszczącym się na wietrze

Czuję Cię w obłoku perfum
Tulącym mnie całą
Widzę Cię w gwiazdach
Mrugajacych na dobranoc

Słyszę Cię w moich myślach
W słowach niedokończonych
Czekam na Ciebie spokojnie
O wschodzie i zachodzie...
...Miłość dech zapiera,
sama nas rozbiera,
miłość czyni cuda,
cnotliwym rozchyla uda...
...Miłość nas zatyka,
każe oczy przymykać,
uczy nas wybaczać
i z utartych dróg zbaczać...
...Miłość nas uskrzydla,
oczy nam zamydla...
...Miłość mocno rani,
rozgrzesza najgorszych
drani...
...Miłość
to pragnienia i żądze,
nie kupisz jej
za żadne pieniądze,
nikogo do niej nie zmusisz,
niczym do miłości
nie skusisz...
..
Kiedy przyjdzie na mnie czas ?
czy przypadkiem zginę ... w wypadku , i ironią losu będzie to że nie nakarmiłem kota ....
Kiedy przyjdzie na mnie czas?
zginę w samotnej starości ...a ironią będzie to że wszyscy zapomną moje imię...
Kiedy przyjdzie na mnie czas ?
może jednak uda mi się Ciebie pokochać i będę szczęśliwy....
Tęsknota może zabić, gdy nie odwzajemniona
wypala twoje serce, nie możesz jej pokonać.

Zamyka cię na skraju otchłani milczenia,
pozostaje wiara w odległe wspomnienia.

I nie słychać nic, prócz serca łomotu,
a głucha cisza, wciąż bardziej doskwiera.

Choć pragniesz mówić, nikt cię nie słyszy,
uczucia rzucasz w kąt zapomnienia.

Lecz one wrócą, choć w to nie wierzysz,
osiągną większą niż niegdyś siłę.

I opanują każdą twą cząstkę,
nikt już ich nigdy z ciebie nie zmyje!

Gdyż jest tak piękna
Jakby z marzeń została wzięta
Wyśniona ciemną nocą
Wraca z niebiańską mocą
Twój uśmiech słodziutki
Siedziałem sobie w pokoju
Zaznając rozkoszy spokoju.
Wtem ona się pojawiła
I w mym sercu sprawiła
Że uczucie się pojawiło
I ze smutku się wyzwoliło
Jej ponętne oczy sprawiają
Że noce i dnie pięknie mijają

Moje serce mocniej stuka
I jej ciepła szuka
Ciepła jej duszy
Kiedy do mnie ruszy
Me serce jej się nie będzie bało
Bo będzie już wiedziało
Że wesprze mnie w potrzebie
I w smutku mnie nigdy nie pogrzebie
Przy niej nie będę sam
Gdy zajrzę do piekieł bram
Będę się z nią czuł tam jak w niebie
Także bardziej wierzył w siebie
Jej imię jest piękne
Wprost z nieba wzięte
Zapożyczone od muzy
Opiekunki róży

Przy niej smutek minie

Odgoni troski i smutki
Pragnę być przy tobie
Nawet gdyby to było w grobie.
Dziękuje Bogu że się pojawiłaś
I sens memu życiu zmieniłaś.









Nikt tylko Ty

Tak jak nikt nie przejdzie
przez snop światła
ani nie przegoni pędzącego wiatru
po bezdrożach i polach
Jak nikt nie dojrzy ciszy
choć jest wszędzie wokoło
ani nie dotknie czasu
idącego nieprzerwanie obok nas

Tak nikt nie doświadczy tego
co ty moja miła
trwając wraz ze mną
skrywana w wnętrzu
ani nikt nie dozna tego
co ty w kolejny dzień
bo to, co we mnie
twoim jest
to właśnie ty
przychodzisz przez snop światła
widzisz otaczającą ciszę
dotykasz biegnącego czasu
bo jesteś we mnie.. 

Sen

Stąpając wśród myśli górnolotnych
Szukam śladu twoich stóp
Czerwone niebo mych czystych snów
Pełne twoich ust

(ich czerwień rozbija lody serca mego...)

Nie widzę Cię w słońcu
Przychodzisz gdy jego tarcza idzie spać
Nie słyszę Cię w koło
Mówisz gdy zasypiam sam

Twe imię nie znane nam
Twa twarz mgłą spowita
Może przyjdziesz do mnie jutro
Może już nie będę sam

(by imię twe szeptać przez sen...)
LOVE

Kiedyś wspomnę ten dzień
Kiedyś uśmiechnę się znów

I wspominam...
lecz się nie uśmiecham
Jestem szczęśliwy
Bo mam Ciebie
Nie potrzebne mi wspomnienia dawne
Nasze wspólne wystarczą mi

Kiedyś wspomnę TEN dzień
Wciąż będę szczęśliwy
***/teraz , tu/

teraz , tu
i w każdym momencie
ślubuje ci wierną miłość
bo wiem , że moje życie
tylko przy tobie pełne będzie
Warszawa, 29 .04.2001

Dziękuję...

Dziękuję...
że jesteś obok, gdy tego potrzebuję...

Dziękuję...
że jesteś obok nawet, gdy mam Cię dość...

Dziękuję...
że wytrzymujesz z moimi humorkami...

Dziękuję...
że pomagasz, gdy jest coś nie tak...

Dziękuję...
że rozweselasz, gdy humorku brak...

Dziękuję...
że pouczasz , gdy coś robię źle...

Dziękuję...
że chcesz być ze mną, na dobre i na złe...

Kocham Cię!
Wiesz?
Biegnę do Ciebie, ale ty uciekasz
Kłamstwo nas rozdzieliło
I to kłamstwo odtąd będzie naszym życiem
Proszę nie uciekaj zatrzymaj się
Złapię Cię za rękę i już nie puszczę
Spróbuj mnie usłyszeć, bo mówię do Ciebie
Co musi się stać żebyś mi uwierzyła?

Nie zapomnę Cię nigdy, chociaż wieki miną
Jesteś w mej pamięci zaciszną doliną
Do której powracam, gdy jestem w rozterce
By chwilą radości otulić swe serce
W moim życiu jesteś kimś zapisanym
Jako człowiek dobry i godny pochwały
Który swą postawą i serduszka biciem
Jest jakby aniołem ukrytym w błękicie.

Nie chce mieć Ciebie tylko w moich snach
W mych marzeniach prostych tak
Pada deszcz, głośno krzyczę-kocham Cię!
Chociaż wiem, Ty nie słyszysz mnie
Zimno jest w mym sercu, po co liczyć puste dni
Gdy Cie nie ma

VOAYAG, VOAYAG

Popatrz wysoko górę
Widzisz w blasku słońca
Na błękitnej płachcie nieba
Nad górskich szczytów ołtarzem
Swobodne niezależne od siebie
Białe ptaki szybują voayage
A wśród nich nas dwoje
Wolni od łez od rozstań
Od wszelkich nieszczęść
Toniemy w obłoku marzeń
Dwa białe gołębie
Ja w Tobie-Ty we mnie

Miłości -Ty jesteś taka piękna
I tyle gorącego uczucia masz w sobie
Weź proszę w swe objęcia
Zakochane serce w Tobie

Nakarmić możesz każdego
Tyle masz w sobie słodkiej namiętności
I tylko powiedz, dlaczego ?
Tak trudno Cię znaleźć- Miłości



Tak bardzo słońcem chciałbym być
By widzieć Cię każdego dnia
A nocą księżycem chciałbym być
By ciepło Twoje poczuć
I jeszcze bliżej chciałbym być
By móc Cię, chociaż dotknąć

Marzeniem niebo pełne gwiazd
I spacer nigdy nieskończony
I żeby wolniej płyną czas
Co wspólna nocą był wyśniony

Marzeniem drzewa chłodny cień
Gdy słońce z nieba spływa
I każdy zakochany dzień
Choć lat nam wciąż przybywa
Obiecywałaś miłość i szczęście spełnione
Mówiłaś; Jesteś śliczny, lecz trochę szalony
Myślałem, że jestem dla Ciebie ważną osobą
Lecz nasza miłość trwała zaledwie jedną dobę
Rankiem wszystko się skończyło
Powiedziałaś: "Fajnie było"
Przepraszam za Twój smutek
I za radość przepraszam też
Przepraszam za tych kilka nutek
Za słońce, złudzenie, że Ja i Ty
Przepraszam za to wszystko, co chcesz
Nawet za wczorajszy deszcz...
Przepraszam za pytania-jakie wiesz
Za głupią zazdrość przepraszam też
Za kilka cichych nostalgii nutek
Za mój egoizm i Twój smutek
Za szarość dnia i nasze łzy
Za zwątpień chwile, że Ja i Ty
Za wszystko, czego nie umiem Ci dać...
Jak uczucia wyrazić, kiedy słów mi braknie?
Bym mógł okazać swą miłość do Ciebie
Wiem jedynie, ze ona nigdy nie wyblaknie
Będzie trwać wiecznie, jak życie w niebie



Strona w Budowie !!!
Waldemar Goszcz
Nieoficjalna Strona
Waldemara Goszcza
Copyright c 2006 by Dziloo
All Rights reserved
Dziloo@wp.pl
Designed by Dziloo.pl
Strona w Budowie !!!
Strona w Budowie !!!
Strona w Budowie !!!
Strona w Budowie !!!